Japonia – podsumowanie

Dochodzi 11, siedzę na lotnisku. Za godzinę wylot. Rodzina i przyjaciele śpią, bo w końcu w Polsce jest jakaś czwarta rano. Ja z kolek zastanawiam się jak podsumować ten wyjazd.

Czy podobało mi się? Tak. Czy powtórzyłabym to? Nie mam pojęcia. Ciężko mi powiedzieć, naprawdę, bo z jednej strony przeżyłam wspaniałe chwile, ale z drugiej uświadomiłam sobie jak bardzo lubię Polskę i jak bardzo wolę być blisko ważnych dla mnie osób niż zwiedzać ósme cuda świata.

Jest kilka rzeczy za którymi na pewno nie będę tęsknić. Są to:

  • Plastikowe torebki na każdym kroku
  • Niemożność zapłacenia kartą w wielu miejscach i noszenie mnóstwa drobnych
  • Siorbania Japończyków
  • Postrzegania jedzenia w trakcie marszu jako czegoś niegrzecznego
  • Postrzegania dmuchania nosa w miejscu publicznym jako czegoś niegrzecznego
  • Nadmierna grzeczność Japończyków
  • BRAK KOSZY NA ŚMIECI NA ULICACH
  • Jedzenie (nie przekonało mnie do siebie, może poza kilkoma wyjątkami)

Czuję, że kultura japońska to zupełnie inny świat i czasami naprawdę ciężko było mi się w nim odnaleźć. Próbowałam, ale momentami chciałam rwać włosy z frustracji, bo coś co dla Japończyka było oczywiste dla mnie było kompletnie bezsensowne i było stratą czasu.

Nie mogę jednak powiedzieć, że nie będę tęsknić za niczym. Bardzo wygodne było to, że na każdym kroku stały automaty z napojami, toalety były co chwila, a ludzie zazwyczaj starali się mi pomóc. Poza tym, jak już wspominałam, przeżyłam tutaj wspaniałe chwile i pod tym względem chyba najlepszy był tydzień z Yumą w Shizuoce. Poznałam też dużo nowych przyjaciół i dużo się nauczyłam. Muszę jednak przyznać, że tak jak niektórzy mówią „Jak pojedziesz w podróż to poznasz samą siebie” to muszę zawieść te osoby, bo jednak wydaje mi się, że całkiem dobrze siebie znam, a jedyne co jeszcze bardziej sobie uświadomiłam, to to, że nie mam ochoty żyć poza Polską.

Najbardziej jednak będę tęsknić za tym co oferuje tylko podróż – ten swoisty rodzaj wolności, kiedy nikt nie mówi Ci co masz robić, nie kontroluje, a Ty nie musisz spełniać niczyich oczekiwań ani dostosowywać się do wymagań otoczenia. Możesz robić co chcesz, jeść co chcesz i kiedy chcesz i nikt Ci w tym nie przeszkodzi. Możesz zdecydować po śniadaniu, że będziesz spać jeszcze do 12 albo możesz o 2 w nocy wyjść na spacer po okolicy i nikt się nie będzie o to czepiać. Nie mówię, że mnie się jakoś bardzo czepiają albo, że mam dużą ochotę na nocne spacery. Chodzi mi o to poczucie, że możesz wszystko. Tego właśnie będzie mi brakować. Dlatego dziękuję Ci Japonio za to, że dałaś mi posmakować tej wolności.

Dodaj komentarz