Wczoraj była sobota i postanowiłam zamiast zwiedzania odpocząć. Wieczorem byłam umówiona z koleżanką na pokaz fajerwerków, a w ciągu dnia pogoda była tak zabójcza, że pół dnia przesiedziałam w hostelu. Plusem było to, że poznałam moich współlokatorów i rozmawialiśmy przez cały ten czas, a potem poszłam z jednym z nich na lunch. Przy okazji poznałam dziewczynę z Chin, która zabrała się potem z nami na fajerwerki.
O 16:50 spotkałyśmy się z Meg i pojechałyśmy nad rzekę. Pokaz miał zacząć się o 19:45, ale gdy dotarłyśmy na miejsce około 17:30 tłumy już okupowały bulwary. Okupowało je także 500 budek z różnym rodzajem streetfoodu. Kupiłam pełno różnych przekąsek – ogórka na patyku, siekane truskawki z kondensowanym mlekiem, pierogi gyoza z mięsem i coś w rodzaju omleta na patyku z serem.


Pokaz był bardzo ładny, trwał około godziny i musiałyśmy wyjść przed końcem, bo chciałyśmy uniknąć tłumów na stacji. Niestety, tłumy i tak były, ale zakładam, że potem byłoby jeszcze gorzej.




W każdym razie dzień zaliczam do bardzo udanych i cieszę się, że mogłam się spotkać z Meg 🙂